Myślałam, że jestem przygotowana do macierzyństwa. Przed ciążą jadłam zdrowiej i dbałam o siebie. Jednak nikt nie powiedział mi wtedy o konieczności zrobienia detoksu, a moja wiedza była ułamkiem tego, czym dysponuję dzisiaj. Kiedy na świecie pojawił się mój syn, Olivier, brutalnie zderzyłam się z rzeczywistością.
Alergie skórne, domniemane nietolerancje pokarmowe i pierwszy rok życia upływający pod znakiem lekarskiego: „nie wiemy, co mu jest". Medycyna konwencjonalna zawiodła. Leki nie pomagały, a zalecenia nie przynosiły żadnej poprawy. Wiedziałam, że muszę wziąć sprawy w swoje ręce.
Choć medycyna naturalna i zioła były mi bliskie od dawna, to problemy u syna pchnęły mnie do głębokich studiów nad naturopatią. Przestałam wierzyć w ślepe gaszenie objawów farmakologią i zaczęłam szukać prawdziwych przyczyn u źródła.
Dziś zbieram owoce tej drogi. Po 5 latach hormonalnego chaosu uregulowałam swój organizm i dwukrotnie cofnęłam niedoczynność tarczycy. Z kolei Olivier jest dziś okazem zdrowia. Nie wie, co to antybiotyki, a ewentualne przeziębienia kończą się na lekkim katarze. To nie zasługa szczęścia czy genów, ale świadomego stylu życia, odpowiedniej diety i naturalnych metod, którymi teraz chcę dzielić się z Tobą.